SEKSUOLOGIA

Poradnictwo seksuologiczne

Czym jest norma w seksuologii?

Pojęcie normy w seksuologii nastręcza wielu problemów, gdyż nie ma jednego jej wyznacznika. Dla specjalistów najistotniejsze są wytyczne Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych (ICD-10), definicja zdrowia seksualnego oraz deklaracja praw seksualnych Światowej Organizacji Zdrowia. Lecz nie są to jedyne źródła wiedzy na temat tego co normatywne. Wciąż toczy się dyskusja ekspertów na ten temat a klasyfikacje takie jak ICD-10 czy DSM-5 są otwarte i co jakiś czas bywają modyfikowane. Gdyż to co obecnie uważamy za „normalne” czy „zdrowe” wcześniej za takie uważane nie było. W seksuologii oprócz wytycznych ekspertów ważną rolę odgrywa norma partnerska.

Jestem daleka od wydawania opinii i sądów na temat innych osób. To co dla mnie jest normalne, dla innych takie być nie musi. Jako klinicysta winnam opierać się na wytycznych WHO, ICD-10, DSM-5 itp., ale jestem też osadzona w pewnym kontekście kulturowym, społecznym, rodzinnym, który ukształtował moją seksualność. Przez pryzmat, której dokonuję wartościowania i uproszczeń. Raczej opiera się ona na negowaniu tego co dla mnie jest nieakceptowalne. Muszę jednak pamiętać, że to jest mój skrypt i powinnam być otwarta na skrypty innych ludzi. Dla mnie norma w seksuologii oznacz ni mniej ni więcej tylko możliwość realizowania własnych pragnień i fantazji seksualnych za zgodą partnera/partnerki seksualnej. Pod warunkiem, że nie nosi to znamion wykorzystania niedojrzałości psychicznej drugiej osoby (dziecko, niepełnosprawność intelektualna), która nie jest na tyle dojrzała by wchodzić w relacje o takim charakterze. Nie jest nacechowane działaniami ocierającymi się o przestępstwo przeciwko zdrowiu i życiu. Moje pojęcie normy w seksuologii wywodzi się z normy klinicznej, prawnej i partnerskiej.

Wszyscy rodzimy się z wrodzoną reakcją i popędami seksualnymi (lub ich brakiem), a nasza tożsamość seksualna jest oparta na tych wrodzonych reakcjach. Są integralną częścią każdej osoby. Ten kulturowy konstrukt seksualny sprawia, że ​​większość z nas błąka się po omacku, szukając akceptowalnego sposobu aby dopasować nasze całkowicie wyjątkowe seksualne „ja” do sztywnej konstrukcji jaką jest normatywna seksualność. Aby jeszcze bardziej zagmatwać sprawę, mówienie otwarcie o seksualności jest tematem tabu. To niestety prowadzi do braku edukacji seksualnej, która obejmuje dyskusję o przyjemności. Sprawia, że ​​ludzie czują się samotni i odizolowani, bez możliwości znalezienia sposobu by poszerzyć horyzonty myślowe. Dotyczy to zwłaszcza młodych ludzi, którzy poszukują swojej tożsamości odkrywając seksualność. Jak zatem znaleźć drogę do zdrowego, pozytywnego seksualnie spojrzenia na seksualność? Potrzebujemy nowych modeli „normalnego seksu”. Modele te muszą opierać się na przyjemność, w której nie ma złego sposobu na uprawianie seksu za zgodą, żadnych oczekiwań przypisanych danej płci, żadnego nacisku, aby działać w określony sposób, żadnego skupienia na częściach anatomicznych i żadnego oczekiwanego rezultatu. Zdrowa seksualność obejmuje seksualność nienormatywną.

 „Normalne” to niebezpieczne słowo w odniesieniu do zdrowej seksualności. Sama idea „normalnego seksu” opierała się na przekonaniach cisspłciowych, heteroseksualnych mężczyzn. Kobieca seksualność była tematem tabu. A podległa pozycja kobiety w akcie seksualnym sprawiała, że potrzeby kobiet były marginalizowane. Te przekonania wymuszają i nadzorują sposób w jaki wszyscy wyrażamy własną seksualność. Pomysł, że istnieje normalny sposób na heteronormatywność, monogamię, seks partnerski oparty na stosunku płciowym i odrzuca całkowicie zdrowe praktyki jako nie różniące się od szkodliwych „dewiacyjnych” zachowań seksualnych. To zawęża wiele dostępnych sposobów wyrażania swojego autentycznego seksualnego ja, ograniczając się do zestawu zachowań seksualnych zapisanych w skrypcie. Dla tych, którzy nie mieszczą się w „normalnym zakresie”, nasza kultura ma środki represyjne w postaci wstydu, poczucia winy. Na straży tego co „normalne” stoi grupa rówieśnicza, która dba by wiele „innych” zdrowych form ekspresji seksualnej uznać za dewiację, a tych, którzy je praktykują, za dewiantów. „Bądź normalny albo inaczej…”. Nadanie priorytetu temu „normalnemu” modelowi seksualności skutkuje określeniem różnych zainteresowań seksualnych jako „perwersyjnych”, fetyszystycznych, dziwnych, przerażających, wstydliwych i dysfunkcyjnych. Etykietowanie jest skutecznym sposobem wywoływania u ludzi niepokoju, wstydu i poczucia winy z powodu ich seksualności, powodując tym samym cierpienie w wielu dziedzinach życia. Zmniejszenie tego wstydu i poczucia winy oznacza przyjęcie modelu przyjemności, jakim jest seks, przy jednoczesnym demontowaniu seksualnych skryptów, które nam nie służą.

Jako psycholog myślę, że nadszedł czas aby specjaliści zajmujący się zdrowiem psychicznym i osoby poszukujące leczenia dokładnie rozważyli ​​określenie pobudzenia seksualnego/tożsamości jako problematycznej lub dysfunkcyjnej. Etykietowanie tych, którzy wykraczają poza główne normy seksualne, powoduje większy niepokój i utrwala zamknięcie tożsamości seksualnych. Jeśli potrzeby seksualne danej osoby nie wyrządzają innym krzywdy, obejmują zgodę i nie są nielegalne, wówczas użycie słów takich jak „zaburzenie” lub „dysfunkcja” oznacza, że ​​dana osoba jest pokrzywdzona. A to oznacza, że należałoby się zastanowić jak takiej osobie pomóc. Tym samym działania te powinny być nakierowane na zmniejszenie wstydu i poczucia winy.

Bibliografia:

  • Jakima, S., (2019). Dysfunkcje seksualne. Poradnik dla lekarzy. Warszawa: Wydawnictwo  Lekarskie PZWL
  • Międzynarodowa Statystyczna Klasyfikacja Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10. Uniwersyteckie Wydawnictwo Medyczne „Vesalius” Kraków-Warszawa – 2000
  • Morrison, J., (2016). DSM-5 bez tajemnic. Praktyczny przewodnik dla klinicystów. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
psychoedukacja150 zł/h
wywiad seksuologicznyod 200 zł
poradnictwo seksuologiczne150 zł/h
ocena zaburzeń tożsamości płciowej w dzieciństwie150 zł/h
terapia seksuologiczna120 zł/h
Za wizytę zapłacisz gotówką, kartą lub telefonem